Relacja z koncertu „Mi Camino Flamenco” w Teatrze Komedia 11 lipca 2006

2006-09-25, 01:38

Podczas pokazu uczennic w Akademii Muzycznej w kwietniu br. (2006), ku rozczarowaniu publiczności nie zaplanowaliśmy występów nauczycielek. Niefrasobliwie obiecałam, że już wkrótce odbędzie się koncert artystów związanych z naszą szkołą i… zapomniałam o tym, mając nadzieję że 500-osobowa widownia również puści tę obietnicę w niepamięć.

Niestety (a może na szczęście) pomysł wszystkim się spodobał, a ja – atakowana pytaniami gdzie i kiedy odbędzie się nasz pokaz – zaczęłam się poważnie zastanawiać, jak to zorganizować.

Napięty grafik szkolnych aktywności pozwolił łatwo określić orientacyjny termin na „drugi tydzień lipca�?. Pozostał problem miejsca…

Tu gwałtowne przyspieszenie nastąpiło w chwili, gdy do akcji włączył się brat jednej z naszych uczennic –- Janusz Serafin, profesjonalnie zajmujący się organizacją koncertów (www.liveconcert.pl). Już trzy dni po naszej pierwszej rozmowie telefonicznej miałam w ręku książkę biletową Teatru Komedia. Janusz zajął się również reklamą koncertu. Nam pozostało więc tylko (aż) zajęcie się stroną artystyczną „przedsięwzięcia�?.

Pominę opis intensywnych prób i chwil, kiedy napięcie sięgało zenitu.

11 lipca o godzinie 19:00 staliśmy za kulisami w pełnej gotowości. Koncert prowadziła Lidka Szpilewska, prelegentka Estrady Kameralnej Filharmonii Warszawskiej, a prywatnie –- nasza serdeczna przyjaciółka. Nasi znajomi i uczennice tłumnie dopisali i zgotowali nam wspaniałe powitanie. Ten aplauz dodawał nam energii i zachęcał żeby dać z siebie wszystko.

Najwyższa pora przedstawić artystów; wystąpiły wszystkie nauczycielki Studio Flamenco -– ja (Asia Strużewska), Ania Redlin, Agata Teodorczyk, Dominika Kupniewska, Dagmara Bagińska i Małgosia Wołyńczyk. Na gitarze grał Andrzej Lewocki (Sevillanas na dwie gitary razem z Markiem Krajewskim), a śpiewali Marek Krajewski i Kuba Polanowski (stale współpracujący z Lubelską Szkołą Flamenco prowadzoną przez Andrzeja). W jednym z utworów – tańczonych przez Małgosię Wołyńczyk, akompaniowali jej – na gitarze – ojciec Michał Wołyńczyk (wieloletni przyjaciel naszej szkoły) oraz siostra Ala Wołyńczyk na saksofonie.

Pierwsza część koncertu rozpoczęła się Sevillaną, z towarzyszeniem kastanietów, która wprowadziła wszystkich w sewilski klimat Feria de Abril



Garrotín – taniec z kapeluszem – zatańczony przez Anię uwiódł nie tylko męską część publiczności


Fandango de Huelva wykonane przez Asię łączyło elementy najbardziej charakterystyczne dla flamenco – subtelność ruchu i dynamikę zapateado

Niezwykła aranżacja Soleá por bulería z chustą (mantonem), przygotowana przez Agatę, na długo pozostanie w pamięci widzów


Dagmara, Dominika i Małgosia zaczarowały publiczność ruchem wachlarzy w takt melodyjnej Guajíry

W drugiej części koncertu Alegría de Cádiz w wykonaniu Dagmary wprowadziła nas w typowe rytmy andaluzyjskie – compás.

Następnie publiczność mogła podziwiać Dominikę, którą całkowicie pochłonął puls Soleá.

Małgosia zatańczyła brawurowo męski taniec – Farrucę, której oryginalność podkreślała nastrojowa aranżacja z towarzyszeniem saksofonu.


Alegrías Agaty była prawdziwym popisem tanecznych umiejętności i wyobraźni.

Niezwykły nastrój i maestria stepów w Tientos Ani wywarły ogromne wrażenie na widzach

Na zakończenie – ognista Bulería zatańczona przez Asię, poprzedzona mistrzowskim wstępem solowym Andrzeja.

W rytmie bulerías zeszliśmy ze sceny – ale publiczność szybko wywołała nas z powrotem, prowokując do krótkich patas bulería por fiesta – tym razem w rytm głośnego palmas z widowni.


Mam nadzieję, że w trakcie koncertu publiczność bawiła się równie dobrze, jak my na scenie. Fantastyczny śpiew Kuby i Marka oraz pełen wyczucia akompaniament Andrzeja sprawiły, że całkowicie zatraciłyśmy się w tańcu.

Zapraszamy na powtórkę naszego koncertu 9 października w Teatrze Komedia.

Brak komentarzy

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

» Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.


Formularz komentarzy jest już niestety niedostępny.